Wystąpił błąd w tym gadżecie.

środa, 5 marca 2014

O optymistach i pesymistach krąży sporo mniej lub bardziej dowcipnych powiedzeń, np. „optymiści to niedoinformowani  pesymiści”, „optymiści uważają ten świat za najlepszy ze wszystkich możliwych światów, a pesymiści to wiedzą”, „optymista budząc się rano myśli, że świat stoi przed nim otworem, pesymista wie, co to za otwór…”.
Ogólnie z tych opinii wynika, że optymiści patrzą na świat przez „różowe okulary” - spodziewają się dobrego nie mając ku temu podstaw.  Pesymiści zaś wiedzą „jak jest naprawdę”.  Jeżeli weźmiemy to obiegowe powiedzenia poważnie to uczenie młodych ludzi optymistycznego podejścia do życia może się wydać nieuczciwe i, co gorsza , niebezpieczne . Przecież w życiu zdarzają także złe rzeczy. Jeśli więc będziemy przekonywać dzieci do spodziewania się dobrych chwil to narażamy je na rozczarowania. Nie ostrzeżemy też przed niebezpieczeństwami. Więc może – dla ich dobra, przygotowując je do „realnego” świata – darujmy sobie optymistyczne wyjaśnienia ?
Zaraz, zaraz, ktoś może powiedzieć, że prócz optymizmu i pesymizmu jest jeszcze realizm. Optymiści patrzą przez „różowe okulary”, pesymiści przez „czarne” a realistom żadne okulary nie zniekształcają obrazu świata. Brzmi to nawet wiarygodnie, lecz w rzeczywistością naszego postrzegania ma niewiele wspólnego. Naukowcy zajmujący się badaniem naszego postrzegania wyjaśniają, że to co wydaje się nam rzeczywistością jest tylko stworzonym przez nasz mózg wyobrażeniem o niej.  To tak jakbyśmy uważali, że opowieść kolegi patrzącego przez lornetkę na odległy żaglowiec była wiernym obrazem tego statku. Lornetka to nasze oczy – widzą tylko fragmenty rzeczywistości. Nasz mózg te fragmenty interpretuje  i uzupełnia domysłami  -  tak jak słowa kolegi, dopasowuje do tego, co już wiemy, nadaje znaczenie i dopiero wówczas pojawia się wyobrażenie.  Wyobrażenie, które w mniejszym lub większym stopniu jest zgodne z rzeczywistością.  Aby się przekonać, że tak działa nasze postrzeganie i umysł wystarczy sobie przypomnieć sytuacje, w których kilka osób uczestniczących w jakiejś sytuacji opisuje ją. Każdy zwrócił uwagę na coś innego, każdy zinterpretował to inaczej, automatycznie i nieświadomie uzupełnił o pewne elementy, a inne pominął i każdy opowiadając jest przekonany, że mówi o rzeczywistości. Kluczem wyboru tego, co dostrzeżemy, a co pominiemy są nasze oczekiwania, nastawienia i przekonania.  W książce „Niewidzialny goryl. Jak intuicja nas zwodzi?” jej autorzy : Christopher Chabris i Daniel Simons wyjaśniając  mechanizmy ludzkiego postrzegania piszą, że widzimy właściwie tylko to, co spodziewamy się zobaczyć,  co chcemy zobaczyć,  możemy nazwać i mamy odpowiednie ku temu zasoby uwagi. Jeżeli czegoś nie oczekujemy (goryla na boisku koszykówki – jak w eksperymencie opisywanym przez autorów książki) i nasza uwaga zaprzątnięta jest wybranym elementem rzeczywistości (w eksperymencie badani liczyli, ile razy koszykarze kozłowali piłkę) to może wystąpić zjawisko „ślepoty poznawczej” – oczy widzą, lecz mózg tego nie rejestruje.
To zjawisko może wyjaśniać kłopoty rodziców w dostrzeżeniem tego, że np. ich dziecko sięga po narkotyki. W głowie rodzica nie może się nawet pojawić myśl, że dziecko to robi. Rodzic tego się nie spodziewa i nie chce zobaczyć.  Nie widzi więc zmian w zachowaniu i wyglądzie latorośli, a jeżeli staje się już to niemożliwe (trudno nie dostrzec, że syn wraca późno w nocy) to interpretuje to lub przyjmuje wyjaśnienia zgodne ze swoim wyobrażeniem o dziecku. Podobny mechanizm działa, gdy np. ktoś czuje się zaskoczony informacją o zwolnieniu z pracy mimo, że wokół wiele już osób widziało zbliżającą się decyzję szefa.

Wracając do optymistów, pesymistów i realistów – wszyscy oni widzą, to czego nieświadomie spodziewają się i chcą zobaczyć , co są w stanie przyjąć, mogą zinterpretować i włączyć do swojego wyobrażenia o sobie i świecie.  Realista to taki pesymista/optymista, który nie chce się opowiedzieć po żadnej ze stron.
„Ludowe mądrości” na temat optymistów niewiele mają wspólnego z tym, jak postrzegają rzeczywistość i jak działają osoby, które przyjmują tę postawę wobec życia. Suzanne C. Segerstrom w swojej książce „Jak przełamać prawo Murphy’ego. Jak pesymiści mogą osiągnąć to, co realizują optymiści” zwraca uwagę, powołując się na badania, że czasem to optymistom łatwiej dostrzec zagrożenia – zwłaszcza te naprawdę istotne. Optymiści uważają, że z trudnościami mogą sobie poradzić,  są gotowi je dostrzec i zabrać się za ich rozwiązywanie. Dla pesymistów trudności mogą się wydać nie do przezwyciężenia. Więc może się zdarzyć, że włączy się u nich mechanizm  „ślepoty poznawczej” – nie będą widzieli tego, czego nie chcą zobaczyć. A nieświadomie nie zechcą zobaczyć niektórych trudności, ponieważ za bardzo się boją tego, co może oznaczać porażka. Na przykład optymista zauważając niepokojące zmiany w stanie swojego zdrowia pójdzie do lekarza – uważa, że może się przecież wyleczyć. Pesymista będzie te zmiany ignorował bojąc się, że oznaczają chorobę, której – jego zdaniem – nie da się wyleczyć. Do lekarza pójdzie więc później niż optymista i - co w tej sytuacji nie jest już zaskakujące - rzeczywiście jego leczenie będzie dłuższe i bardziej skomplikowane.
Patrzenie optymisty na rzeczywistość jest równie prawdziwe jak pesymisty. Obaj widzą to samo, lecz każdy z nich koncentruje się na odmiennych elementach i nadaje inne znaczenie temu, co widzi. Dla optymisty rosnące ceny benzyny to okazja do wyciągnięcia roweru i poprawienia kondycji, dla pesymisty to powód do narzekań i lęku o stan finansów.  Optymistyczna perspektywa ma pewne przewagi nad pesymistyczną. Optymista widzi wyzwania tam, gdzie pesymista wyobraża sobie trudności. Wyzwanie skłania do działania,  które może przynieść oczekiwane rezultaty. Myślenie w kategoriach trudności może wzbudzić lęk i zniechęcić do podejmowania prób ich przezwyciężenia. To właśnie powoduje, że optymiści są skuteczniejsi w osiąganiu swoich celów.  Inną bardzo ważną kwestią jest także to, że cele te osiągają znacznie mniejszym kosztem emocjonalnym.  Myśląc, że żyją w świecie, w którym dzieją się dobre rzeczy, a problemy można rozwiązywać przeżywają częściej niż pesymiści przyjemne emocje: radość, satysfakcję, spokój, wdzięczność.  Emocje te sprzyjają dobremu zdrowiu, zbliżają ich do innych ludzi (i ludzi do nich), zwiększają kreatywność i otwartość na doświadczenia.  Wszystko to wpływa na większą skuteczność w osiąganiu celów życiowych i optymiści mają w ten sposób dowody, że świat jest  dokładnie taki jak go widzą. Optymizm pomaga odnosić sukcesy, które zwiększają optymizm, który pomaga odnosić kolejne sukcesy, które zwiększają optymizm, który … itd., itd.  
Uczenie się optymistycznego sposobu widzenia świata można zatem zacząć od zwrócenia uwagi na to, jak postrzegamy rzeczywistość: czy widzimy częściej „szklankę do połowy pustą”, czy może „do połowy pustą”? W jakim stopniu w relacjach zwracamy uwagę niedoskonałości innych, a w jakim  widzimy ich dobre strony?  Czy o sytuacjach wymagających naszego działania myślimy w kategoriach wyzwań, czy problemów?
Jeżeli „pusta połowa” jest jednak tą większą „połową” to wówczas może czas zmienić swoje widzenie? 
Zaczynając dzień możemy poświecić minutę dwie na pomyślenie o tym, co przyjemnego, dobrego dla nas może się zdarzyć dzisiaj. Nie musi to być od razu wygrana w Lotto (choć zapewne byśmy nie protestowali). Czasem wystarczy wyobrazić sobie rozmowę z ulubioną koleżanką, chwilę spaceru po pracy, zaplanowanie zajrzenia do np. ulubionego sklepu z kawą, aby dzień zaczął wyglądać dla nas optymistyczniej.

Tego samego możemy uczyć dzieci.  Rozmawiając z nimi o rzeczywistości możemy zwracać ich uwagę na jej jasne strony, szanse, możliwości, korzyści. Opowiadając wieczorem o tym, jak minął dzień możemy mówić o tym, co zdarzyło się nam przyjemnego, wartościowego, co zrozumieliśmy i co nas rozbawiło.  Nie oznacza to oczywiście , że nie powiemy nic o trudnościach. One i tak niejako same „wywalczą” sobie miejsce w naszej uwadze i rozmowie. Ważne jest, abyśmy na tym nie poprzestali.
Optymistycznego patrzenia na świat można także uczyć w szkole. Na języku polskim możemy pytać uczniów o sukcesy bohaterów literackich, ich dobre strony, możemy pisać prace o ich dalszych losach zakładając „happy end”.  Na lekcjach historii – gdzie wyjątkowo dużo jest opowieści o nieszczęściach: wojnach, powstaniach, kryzysach – możemy też uczyć o ludziach, którzy poradzili sobie mimo trudności, o tym, co zdarzyło się dobrego i jakie pojawiały się nowe możliwości.  Nauka każdego przedmiotu stwarza możliwości dla kształtowania sposobu widzenia świata przez młodych ludzi. To, czy możliwości te dostrzeże i wykorzysta nauczyciel zależy już od tego, ile jest w nim przekonania o tym, że warto na świat patrzeć optymistycznie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz